Parafia Rzymskokatolicka Św. Łukasz Ewangelisty w Lipnicy Wielkiej
Parafia Rzymskokatolicka
Św. Łukasz Ewangelisty
w Lipnicy Wielkiej
Galeria zdjęć

Galeria zdjęć:

News

2013. Siostra Taida opowiada o pracy misjonarza w Usolu Syberyjskim

      Nasze Albertyńskie Dzieło Miłosierdzia na Syberii prowadzimy w Usolu Syberyjskim. To 83-tysięczne miasto oddalone 70 km od Irkucka (120 km Od Bajkała). W tutejszej rzeczywistości urbanistycznej jest to niewielkie miasto. Za rok będzie obchodzić 345. rocznicę powstania. Jego powstanie i nazwa związane są ze znalezieniem pokładów soli i z jej odkrywkowym wydobywaniem. Nazwa Usolie pochodzi właśnie od soli.
        Po II Wojnie Światowej miasto rozkwitło dzięki dużym zakładom chemicznym, które dawało zatrudnienie kilkunastu tysiącom ludzi. Po tzw. Pieriestrojce w latach 90-tych ubiegłego stulecia zakłady zaczęły podupadać, przeszły w ręce spółki akcyjnej. Stopniowo wymierały zwalniając, co rusz, dużą ilość pracowników.
       Obecnie w mieście panuje bezrobocie. Miasto nie ma szczęścia do tych, którzy nim administrują. Panuje powszechna opina, że miasto nie ma gospodarza i ludzie u władzy starają się tylko o napełnienie własnych kieszeni. Miasto jest bez perspektyw. Ogólnie ludzie po transformacji politycznej w Rosji stali się bezradni. Z jednej strony wolni, a z drugiej pozostawieni sami sobie. Latami - programowo i super-komunistycznie oduczani własnego myślenia i przedsiębiorczości - w większości (zwłaszcza średnie i starsze pokolenie) nie wiedzą co ze sobą zrobić. Wcześniej do pracy „zmuszali”, a teraz nie zmuszają ale też jej nie ma. W sklepie - owszem jest wszystko - ale nie ma za co kupić. Na tą bezradność nakłada się jeszcze duchowe wyizolowanie jako spuścizna komunistycznego wyprucia Boga z dusz obywateli. Taka atmosfera ogólnej frustracji rzuca ludzi w szpony dostępnych uśmierzaczy bólu egzystencjalnego, jakimi są alkohol, narkotyki i rozwiązłość seksualna. W województwie irkuckim miasto ma opinię Biczogorska tzn. Miasta Lumpów. Ludzie się upijają, rodziny degradują. Na tym tle sytuacja dzieci maluje się dramatycznie czarno.
       Naszą pomoc serwujemy zgodnie z zasadą gradacji potrzeb według Św. Brata Alberta:
  • „biedakowi trzeba najpierw dać jeść…” - Zapewniamy naszym wychowankom ciepłe posiłki, które same przygotowujemy, w miarę potrzeb płacimy dzieciom na obiady w szkołach, gdzie się uczą i raz w miesiącu wydajemy potrzebującym rodzinom podstawowe produkty. Od 2001 roku pomagamy systematycznie 50-osobowej grupie dzieci z rodzin patologicznych. Gdy zaczęłyśmy z nimi pracę - dzieci były pozostawione same sobie, chociaż miały rodziców i dom - nie znajdowały tam jednak miłości. Często były głodne, zmarznięte, obdarte, brudne, notorycznie nie chodziły do szkoły, włóczyły się po ulicach czy też placach targowych, żebrały, dokonywały drobnych kradzieży, wąchały klej.
  • „…dalej trzeba biedakowi dać ubranie” – mówił Brat Albert i podobnie my - tam gdzie jest to konieczne - pomagamy dzieciom w zakresie organizowania odzieży sezonowej i obuwia włączając w to mundurki szkolne.
  • dalej Brat Albert mówił nie tylko słowami ale życiem , że „…biedakowi trzeba dać dach nad głową”. Nasze usolskie dzieci mają ”dach nad głową”- mają swoje adresy - miejsca zamieszkania rodziców. Jednak warunki w tych mieszkaniach, czy domach uwłaczają ludzkiej godności. Stąd też naszą pomocową rolę odczytałyśmy jako polepszenie owego standardu (czy zapewnienie go wobec jego braku). Z pomocą Bożą i sponsorów można było wyposażyć rodziny naszych dzieci w łóżka czy też wersalki, niezbędne kuchenki elektryczne, stoły, pralki itp. W miarę potrzeb pomagałyśmy w przeprowadzeniu remontu. Ten dach nad głową, o który upomniał się św. brat Albert ma jeszcze inny wymiar. Mianowicie stałe zameldowanie dzieci i ich rodzin. W wielu wypadkach rodziny w ogóle nie były zameldowane, co komplikowało szukanie stałej pracy rodzicom, wyrobienie dowodu osobistego dzieciom (w Rosji robi się to od 14. roku życia), uzyskanie ubezpieczenia zdrowotnego, uregulowania służby wojskowej i wielu, wielu innych życiowych spraw. Nasza pomoc przy zabezpieczeniu tego dachu nad głową – to wsparcie w zakresie skompletowania potrzebnych dokumentów, opłacenia zaświadczeń itp. w celu uzyskania pobytu stałego. Problem dachu nad głową w pierwszym i drugim opisanym wymiarze jest w mniejszym lub w większym stopniu stale aktualny, gdyż poznajemy nowe dzieci i ich rodziny.
  • „…i na końcu mówić im o Panu Bogu” - o Panu Bogu to od początku mówimy bezinteresownie dając im miłość. Oprócz tego świadectwa dajemy dzieciom możliwość poznać Boga na corocznie organizowanych Wakacjach z Bogiem. Dla tych, którzy chcą się ochrzcić za zgodą rodziców prowadzimy katechezę do Chrztu Św. Czy też dalej do I Komunii Św. współpracując z duszpasterzami parafii – Ojcami Karmelitami.

       Dzieci i młodzież podlegają obowiązkowi szkolnemu. Uczęszczanie do szkoły jest też warunkiem korzystania z naszej pomocy w każdym z wcześniej wymienionych zakresów. Warunek postawiłyśmy dlatego, że swym działaniem pomagamy go spełnić. Do tego żeby dziecko mogło się uczyć - trzeba żeby było syte, trzeba żeby miało w czym pójść do szkoły, trzeba żeby miało z czym pójść do szkoły (wyposażamy dzieci w książki i przybory szkolne na początku i w ciągu roku szkolnego). Mamy też kontakt ze szkołami, w których uczą się nasze dzieci i z ich rodzicami. Od początku naszej działalności prowadzimy świetlicę środowiskową, która pośrednio sprzyja szkole. Tutaj można odrobić lekcje, znaleźć materiały w internecie przy pomocy wychowawcy, skorzystać z komputerowych programów edukacyjnych.
       Świetlica ma za zadanie twórczo zorganizować czas wolny od nauki. Uczymy w niej wypoczynku od intelektualnego wysiłku i rozwijania talentów podczas różnych zajęć – komputerowych, sportowych, muzycznych, teatralnych, plastycznych.
      Wiemy dobrze, że gdybyśmy nie zostały posłane przez Pana – nie byłoby tego dzieła. Gdyby nie otwarte serca wielu, wielu SPRAWIEDLIWYCH, ŻYJĄCYCH Z WIARY i nieustannie wspierających nasze dzieło – ono nie mogłoby się rozwijać. Dzieło się rozwija. Wielu naszych wychowanków usamodzielniło się i wspomagają nas jako wolontariusze. Przychodzą nowi podopieczni, pojawiają się nowe wyzwania, nowe potrzeby i nowe prośby .

    PROŚBY DO WAS KOCHANI O POMOC, O WSPARCIE w wyciąganiu syberyjskich dzieci z bagna patologii. Nasi dorośli wychowankowie często nam mówią – Co byśmy zrobili gdyby nie wy?Podobnie my możemy powiedzieć – Co byśmy zrobili gdyby nie WY Kochani Darczyńcy. W załączeniu dla Was kwiaty i uśmiechy dzieci.

 
 
 

Wasze Dłużniczki – s. Taida i s. Stefania, albertynki z Usola

 

         P.S. Z perspektywy prawie 13 lat kiedy już jedno pokolenie wychowanków wyleciało z gniazda można śmiało powiedzieć, że większość młodych ludzi, którzy przyjęli nasza pomoc i współpracowali z nami - osiągnęli to czego pragnęli. Mają wykształcenie, zawód, pracę, mieszkanie, miłość najbliższej osoby, swoją rodzinę, dzieci i niektórzy nawet Wiarę w Boga.


News

Boliwijski odpust

      To, co najbardziej niezwykłe w przeżywaniu odpustu parafialnego w Boliwii opisała siostra Emilia: W Boliwii wierni przygotowują się do odpustu również przez taniec. Rzadko służy on wyłącznie rozrywce.
       Właśnie taniec jest bardzo silnie powiązany z cyklem przyrodniczym, kalendarzem rolniczym jak i ze świętami Kościoła katolickiego. Stanowi ważny element obrzędowości, który przez religijną ludność andyjską traktowany jest z najwyższą powagą. Tutaj przed odpustem wszyscy przez miesiąc ćwiczą taniec. Wszyscy też: mali i duzi, młodsi i starsi umią tańczyć. Najpopularniejsze tańce boliwijskie to tobas, morenada, caporales, tinku, danza de sicuri, czy diablada. Tyle komentarza.
        Rozpoczyna się odpust w Ivirgarzama, w parafii Matki Bożej Anielskiej, w kórej czczą również cudowny krucyfiks Senor de Gran Poder. Pięknie przyodziani panowie proszą fantazyjnie przyodziane panie i raz, dwa, trzy, raz, dwa, trzy. Tańcząc zaczynamy przeżywanie odpustu parafialnego w Boliwii : ) a.z.

Menu:

Kalendarz litrugiczny:

 
Piątek XIX tygodnia okresu zwykłego, Wspomnienie obowiązkowe Św. Jacka
17 sierpnia 2018r.

Warto wiedzieć:

Warto wiedzieć:

Trzech papieży przyczyniło się najbardziej do upowszechnienia Różańca:


1. Papież Pius V w 1566 roku zatwierdził formę tej modlitwy


2. Papież Leon XIII wprowadził październik jako miesiąc różańcowy. Widział w Różańcu oręż przeciwko atakom szatana.


3. Papież Jan Paweł II ogłosił Rok Różańca (2002/2003). Wprowadził również tajemnice światła. "Dzięki Różańcowi zawsze doznawałem otuchy" - wyznał.



 


xtml
css
e-parafia